Wywołane do tablicy

Polemika z Forest Monitor

Wygląda na to, że dyskusja na temat kobiet w Lasach Państwowych – a nawet szerzej – faktycznie wychodzi z kuluarów. Od jakiegoś czasu na blogu forest-monitor.com pojawiają się artykuły dotyczące niedoreprezentowania pań w sektorze leśnym, i to nie tylko w Polsce. Cieszymy się bardzo mając nadzieję, że jest to objaw rzeczywistego zainteresowania sprawą i otwarcie pola do merytorycznej dyskusji w interesującym nas temacie.

Najnowszy z wpisów traktuje o Szwecji – kraju, w którym działania na rzecz równouprawnienia są niemal legendarne. Co jednak nie skutkuje wszędzie jednakowo: statystyki w branży leśno-drzewnej są chyba jeszcze mniej korzystne dla kobiet niż Polsce. Mało tego, zgodnie z relacjami prasowymi na targach leśnych miały miejsce mocno niezręczne sytuacje, kiedy to panie występowały w roli żywych reklam sprzętu leśnego, w nie zawsze adekwatnym do sytuacji ubiorze. Jednak u naszych północnych sąsiadów takie sytuacje spotykają się ze zdecydowaną reakcją, począwszy od bezpośrednich interwencji jak np. bojkotów firm wydających „gołe kalendarze” (Stihl) po prowadzenie badań i gender studies na wydziałach leśnych. Dodatkowo w Skandynawii istnieje świadomość problemu: firmy wiedzą ile kobiet jest zatrudnionych, na jakich stanowiskach i stawiają sobie w tym zakresie konkretne cele wraz terminami ich osiągnięcia. Trudno się nie zgodzić z autorem, że polskie leśnictwo w tej kwestii pozostaje w błogiej nieświadomości.

Przejdźmy do kolejnych zagadnień: statystyki, udział, parytet. Poruszone zarówno we wpisie o szwedzkim równouprawnieniu jak i wcześniejszym, traktującym o miejscu kobiet w Lasach Państwowych (kobiety w lasach). Po pierwsze, uporządkujmy terminologię. O ile pojęcie statystyki w nieco kolokwialnym znaczeniu jako zestaw danych możemy przyjąć, bo wszyscy i tak rozumiemy o co chodzi, o tyle użycie słowa parytet zdecydowanie budzi sprzeciw. Parytet to wg Słownika Języka polskiego „prawnie: zrównanie ze sobą różnych podmiotów; społecznie: zrównanie warunków życia, dochodów pewnych grup ludności”. Wikipedia poszerza nieco definicję: (socjologiapolitologia) – forma dyskryminacji pozytywnej polegająca na administracyjnym rezerwowaniu miejsc (kwot) dla reprezentantów określonych grup społecznych; dotyczy zwykle miejsc w instytucjach przedstawicielskich, w przedsiębiorstwach, uczelniach itp. Ma gwarantować zasadę równości uczestnictwa (partycypacji), przeciwdziałać marginalizacji (wykluczeniu) ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, przynależność partyjną czy inne kryterium

W tym sensie kobiety w lasach parytetu nie osiągają, ani w Lasach Państwowych jako całości, ani na żadnym ze stanowisk, bo go po prostu nie ma. Nikt nigdy w tej organizacji nie rozważał takich rozwiązań ani nie zagwarantował kobietom określonej liczby czy odsetka stanowisk ani miejsc pracy. Mówimy cały czas o udziałach – liczbowych lub procentowych, ewentualnie o przewadze kobiet pracujących jako np. księgowe.

Miło ze strony autora, że zadał sobie trud prześledzenia paruset stron internetowych i oszacowania na ich podstawie proporcji pracowników. Dla ułatwienia: takie dane są gromadzone w SILPie i mogą być udostępniane jako informacja publiczna. Znacznie szybciej i prościej, oczywiście dopóki interesują nas liczby, a nie nazwiska kobiet w lasach. Ta też drogą uzyskałyśmy informacje prezentowane na naszej stronie, jak również w najnowszym numerze Lasu Polskiego. Generalnie są zbliżone do tych publikowanych na www.forest-monitor.com. Jest trochę więcej nadleśniczych (dyrekcja wrocławska poprawia wynik z trzema paniami na tym stanowisku). Zagadką jest skąd wzięło się 23% pań na stanowiskach dyrektorskich – według naszych obliczeń Krosno plus Szczecinek i Wrocław z zastępczyniami ekonomicznymi daje niespełna 6% kobiet w lasach na tym stanowisku.

Przyczyny?

  • Tak, szklany sufit istnieje, co potwierdza także analiza danych przeprowadzona w ostatnim 10-leciu. Kobiet w leśnictwie ogółem przybywa, jednak tylko do określonego poziomu. Czyli mówiąc wprost – w dziale gospodarki leśnej, ewentualnie w administracji. Czy faktycznie podstawową przyczyną jest brak studiów managerskich? Takich danych nie mamy, natomiast z tzw. rozeznania sytuacji wydaje się, że takowe studia panowie podejmują – o ile w ogóle – będąc już na stanowiskach kierowniczych. Poza tym czy dyplom MBA jest warunkiem awansowania na stanowisko dyrektora albo nadleśniczego? Raczej nieangażowanie się w działalność polityczną, związkową, samorządową etc., a szerzej: nieuczestniczenie w stanowiskowym networkingu, druga z opisanych na blogu prawidłowości, z dużym prawdopodobieństwem powoduje istotną niedoreprezentację kobiet w lasach na wyższych stanowiskach.
  • Prace naukowe z zakresu ekonomii i zarządzania wskazują na liczne bariery w rozwoju zawodowym kobiet w lasach, zwłaszcza te nieformalne. Wśród nich istotne miejsce zajmują stereotypy – stawiamy dobry alkohol na hipotezę, że to one ograniczają udział kobiet wśród pracowników terenowych. Znane jest też inne, bardzo powszechne zjawisko: podobni wybierają podobnych. Czyli mężczyzna raczej wybierze na szefa mężczyznę, zwłaszcza, jeżeli nie miał wielu okazji do pracy z kobietami na stanowiskach kierowniczych. A jeżeli decyzję podejmuje zespół mężczyzn – tym bardziej.
  • Kolejną prawidłowością wskazywaną w literaturze przedmiotu jest związek kultury organizacyjnej z udziałem pracujących w danej firmie kobiet. Tam, gdzie panuje sztywna, hierarchiczna struktura jest ich mniej, zwłaszcza na wyższych szczeblach zarządzania. Im bardziej demokratyczne i partnerskie zarządzanie tym większa równość płci.
  • Kobietom w awansie zawodowym na pewno nie pomagają obowiązki związane z macierzyństwem, bo nawet w najbardziej partnerskich związkach facet ciąży nie donosi i nie urodzi dziecka. Jednak z posiadanych przez nas danych znacznie większą przeszkodą są niejasne kryteria awansu i nieczytelne ścieżki kariery.

Rozwiązania

  • Czy pomogą konkursy? Trudno powiedzieć. Panie są zazwyczaj znacznie bardziej wymagające i krytyczne wobec siebie, mają znacznie większe opory w przystępowaniu do tego typu rywalizacji. Presja otoczenia i wyróżnianie się pojedynczych kandydatek nie pomaga wobec ryzyka ewentualnej porażki. Potknięcia panów zazwyczaj giną w tłumie, kobiet są szeroko komentowane. A one mają tego świadomość.
  • Zwiększanie udziału i roli kobiet w leśnictwie wymaga działań systemowych. Począwszy od wprowadzenia zajęć na studiach wyjaśniających zalety większego udziału kobiet w organizacjach poprzez system rekrutacji (do pracy w Lasach trafia znacznie mniej absolwentek niż absolwentów) po szereg działań wspierających kobiety w ich rozwoju zawodowym. To nie jest żadne novum, takie rozwiązania są stosowane w globalnych korporacjach. I niestety- żadne krajowe czy zagraniczne studia, żaden dyplom MBA nie gwarantuje równościowego zarządzania. Gdzie w programach MBA występuje zagadnienie równości płci? I która globalna, dobrze zarządzana korporacja nie boryka się z problemem szklanego sufitu?

Last but not least.

Zostałyśmy wywołane do tablicy i podsumowane dwoma celami statutowymi plus epitetem watahy lobbującej .Wataha niech będzie, natomiast celów jest trochę więcej, proszę uważniej czytać Statut (statut kobiety w lasach ) panie Autorze 

Ale po kolei, wyjaśniamy:

  • Czy Stowarzyszenie Kobiet w Lasach chce poprawy networkingu z trzymającymi władzę? Tak, bo nie ma innej metody na komunikowanie problemów i oczekiwań, niż kontakt z zarządzającymi organizacją i stąd jest to również jeden z celów statutowych.
  • Czy Stowarzyszenie Kobiet w Lasach chce „wydarcia funduszy” na szkolenia, konferencje etc. – miło by nam było, jednak póki co warsztaty i szkolenia finansujemy z własnych środków.
  • Czy SKL chce obsadzania stanowisk „swoimi ludźmi”? Nie, chcemy zmian systemowych i więcej kobiet na stanowiskach np. nadleśniczych, a nie konkretnych członkiń na konkretnych posadach. Proszę wskazać choć jedną osobę, która z racji bycia członkinią Stowarzyszenia Kobiet Lasu awansowała. Wspieramy kobiety, nie wyłącznie nasze członkinie. Leśniczki i nieleśniczki, w Lasach Państwowych ale też w instytucjach naukowych.
  • Proszę uprzejmie wyjaśnić nam jak „zwiększyć udział kobiet z LP w LP?”. Nie wiem, czy tego chcemy, ale jak się dowiemy, co to dokładnie oznacza to odpowiemy.
  • Dlaczego nie zajmujemy się zmianą ustawy o lasach? Z całym szacunkiem – sama ustawa nie jest niczemu winna i nie ma sensu kruszyć kopii o jej zmiany. Potrzeba przede wszystkim zrozumienia problemu, zarówno wśród zarządzających leśnictwem jak i wśród samych kobiet, które niejednokrotnie przyjmują stan obecny jako niepodlegający zmianie. Potrzeba dyskusji i wypracowania rozwiązań promujących kobiety, od zmiany mentalności i zrozumienia pojęć takich jak gender mainsteaming i parytet począwszy.

To wszystko dzieje się właśnie na konferencjach i innych spotkaniach Kobiet Lasu – być może w sposób mało publiczny, choć mamy nadzieję, że ulegnie to zmianie. Na które to spotkania wstęp mają wszyscy zainteresowani, bez względu na płeć i przynależność. Autorów bloga serdecznie zapraszamy.

Stowarzyszenie reprezentuje polskie leśniczki i interesy kobiet w leśnictwie zarówno w IUFRO, jak i w PEFC International (https://www.kobietylasu.pl/osiagniecia/ ), poszerzamy współpracę z innymi organizacjami kobiecymi w Europie i poza nią. To dzięki naszej działalności zainicjowano w Lasach Państwowych projekt badawczy precyzyjnie definiujący problematyczne ze względu na równouprawnienie obszary, którego wyniki były dyskutowane zarówno na konferencjach SKL jak i na kongresie IUFRO we Freiburgu. (Kobiety w lasach- analiza szans rozwoju kapitału ludzkiego w leśnictwie)

 Stowarzyszenie Kobiet Lasu – komu jest potrzebne? Proszę zapytać naszych ponad 400 członkiń i blisko 1500 osób uczestniczących w konferencjach, warsztatach, szkoleniach.

Autor: Izabela Pigan 

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial